Kliknij i rozlicz PIT za darmo!

program do pit - darmowy

donata

Nasza Fundacja zyskała kolejnego oficjalnego Sponsora. Dzięki pomocy takich Darczyńców, jak MaloDesign https://malodesign.pl/ będziemy mogli zaspokoić potrzeby naszych Podopiecznych. Państwa również zachęcamy do pomagania!

 

 

 

Z przyjemnością informujemy o kolejnym wsparciu, które napłynęło do nas tym razem z Wrocławia. Kancelaria Radców Prawnych R. Ptak i Wspólnicy Spółka Komandytowa https://www.i-kancelaria.pl/ postanowiła wesprzeć nasze działania. Dziękujemy!

 

Nasi Podopieczni pragną podziękować za wsparcie firmie Adsystem https://www.adsystem.pl/, oferującej materiały reklamowe i inne rozwiązania dla marketingu. Cieszymy się, że tak wiele osób chce nam pomóc!

Od dziś będziemy przedstawiać i przybliżać sylwetki naszych przyjaciół także z innej – tej „nie śpiewającej” strony.

Myślę , że zaciekawi Was ich zwykła codzienność. Spróbujemy pokazać gdzie szukają motywacji do swoich działań, co ich cieszy , co daje satysfakcję, co denerwuje, wkurza i smuci.

Choć prezentowana jako ostatnia w tym roku – stoi zawsze w pierwszym szeregu. Uśmiechnięta, zadowolona , radosna (nawet jeśli powodów brak…) i pełna poświęcenia. Kobieta pracująca, żona, matka karmiąca… a zresztą sami przeczytajcie – MARTA TYLKOWSKA.

W drodze do Czaplinka

Witajcie moi Drodzy Przyjaciele.

 

Odzywam się ponownie po przerwie i z przyjemnością wspominam nasz wspólny czas letni w Czaplinku. Za oknem szaro i dość ponuro, ale nie dopadła nas zimowa chandra. Dzieciaki wypełniają nam czas w stu  procentach. Mamy dość trosk i obowiązków jednak najwięcej radości. Miłosz już nam ucieka raczkując lub stojąc w łóżeczku, nagle puszcza szczebelki i leci w dół. Dodatkowo ząbkuje – wiec głównie jest noszony … Jeremiasz dzielnie spisuje się w nowym przedszkolu chociaż mamy za sobą pierwsza bojkę z kolegą…

Każdy mój dzień w ciągłym biegu, doba zaczyna się o 6.30 a kończy o 23.

Głowa sama tuli się do poduszki. W przerwach pomiędzy karmieniem, usypianiem i gotowaniem przyjmuję pacjentów w moim wyczekanym, pięknym gabinecie. Remont, o którym  wcześniej wspominałam niby się zakończył, ale jeszcze mamy parę  niedociągnięć. Czekamy na kanapę, drzwi i może kiedyś powiesimy lampę…


Jednak nie narzekamy na brak humoru. Dzieciaki dostarczają mnóstwo  pozytywnych emocji. Cieszy nas również perspektywa nadchodzących świat.

Wszyscy niecierpliwie czekamy na Świętego Mikołaja, szczególnie Jeremiasz, który martwi się jak staruszek przeciśnie przez komin z tym ogromnym workiem prezentów.

Dwaj braicszkowie

Starszy i młodszy brat w swoim pokoiku

Jeremiasz na plaży w Czaplinku


Z okazji nadchodzących świat Bożego Narodzenia składamy Wam najlepsze  życzenia. Mamy nadzieję, że spotkamy się
w Nowym Roku w poszerzonym gronie  o akantowego  (czyt. Rossowego) Kacperka.

Buziaki, uściski, pozdrowienia Marta, Sebastian i dzieciaki

Od dziś będziemy przedstawiać i przybliżać sylwetki naszych przyjaciół także z innej – tej „nie śpiewającej” strony.

Myślę , że zaciekawi Was ich zwykła codzienność. Spróbujemy pokazać gdzie szukają motywacji do swoich działań, co ich cieszy , co daje satysfakcję, co denerwuje, wkurza i smuci.

Kobieta o niespożytej energii, tryskająca humorem, radością, siłą…

Taka na zewnątrz jest AGNIESZKA KRZĄSTEK.

Co kryje się w środku? Zajrzyjmy…

 „Kiedyś  podczas występu usłyszałam  z widowni. …..diablica  nie kobita…….ha  ha  pomyślałam  sobie,  no  tak  co ja mogę….nogi…nogi   nogi  roztańczone nogi…   taki temperament, żywioł  to  cała  ja…

Cóż.  taka  byłam kiedyś naprawdę. Obecnie taka jestem tylko kiedy śpiewam. W ostatnich latach, niestety, z moim zdrowiem  zaczęło  się dziać wiele niedobrego. Zawsze  z poczuciem humoru podchodziłam do życia, nawet  wtedy kiedy   rokowania były bardzo złe,  bo  przecież  udar, operacja serca – tylko trzy takie na świecie przeprowadzono. Operacji podjęli się lekarze ze Stanów Zjednoczonych , a nasi kardiolodzy zdobywali kolejne doświadczenia. Hasło  było jedno „RATOWAĆ”! Niczego   nie byłam  świadoma, w sumie szczerze byłam  zmęczona i   nie umiałam sobie poradzić sama ze sobą.  W szpitalu   jak królik doświadczalny, poddawałam się  wszystkiemu  co  mi proponowali , pamiętam słowa lekarza  : „Pani to  się  chyba w czepku urodziła?….oczywiście  i to  jeszcze  na Boże  Narodzenie  Panie doktorze” dopowiedziałam.

Do dziś słyszę  słowa innego lekarza:   „Pani Agnieszko:  nie  będziemy  się czarować  ratowaliśmy Panią . Widziałam, że lekarz prowadzący   do końca  nie wiedział  jak  mi powiedzieć  o stanie mojego zdrowia. W końcu usłyszałam, że wszystko może się zdarzyć…dopóki chodzę to żyję, ale jak upadnę, to nie ma ratunku, już nie wstanę . Druga lepsza opcja może zdarzyć się we śnie…

Dostałam wskazówki, żeby się   bardzo oszczędzać……pomyślałam wtedy  jak  mam  zrezygnować  z  pasji  którą kocham nad życie, o scenie, śpiewaniu…Muzyka zawsze była na pierwszym miejscu. To ona trzyma mnie przy życiu i daje siłę do walki, choć nie ukrywam mam jej coraz mniej. Jednak jeszcze chodzę, nie upadam i codziennie się budzę…

A jaki był ten kończący się 2018 rok? hm….  różny…ale   nie  można ciągle narzekać. Był rokiem  który  dał  mi, po raz kolejny  odczuć  że,  jestem potrzebna, że  scena  to   jest to co  kocham i  bez  względu  na to  jak potoczy się dalej życie  będę  śpiewać.  Dowodem jest zaproszenie   na  warsztaty muzyczne Fundacji Przyjaciele  i   spotkanie się  z  ludźmi ,  których  łączy ta sama pasja, a życie wcale ich nie oszczędza.

Jestem wdzięczna tym wszystkim , których spotkałam na swojej drodze. To dla mnie ważne,  bo wciąż  mogę się od  nich uczyć . 

Przy okazji kolejnych wizyt u kolejnych lekarzy którzy nic już nie mogą mi zaproponować, bo moja wątroba to masakra, słyszę kolejne straszne diagnozy i wyroki i choć  czasem  nie mam siły  wstać, a w sklepach i w aptekach coraz drożej…  to   i  tak  będę  śpiewać…  bo jak nie ja to kto?    

Nie lubię  pisać o sobie, ale  śpiewać  kocham i   nie ma  co  się  użalać nad sobą, bo każdy ma swoją świeczkę, która kiedyś musi się wypalić”…

Od dziś będziemy przedstawiać i przybliżać sylwetki naszych przyjaciół także z innej – tej „nie śpiewającej” strony.

Myślę , że zaciekawi Was ich zwykła codzienność. Spróbujemy pokazać gdzie szukają motywacji do swoich działań, co ich cieszy , co daje satysfakcję, co denerwuje, wkurza i smuci.

EDYTA GOŁĘBCZYK to niezwykle utalentowana, ambitna i pełnej empatii osoba. Z powodów zdrowotnych po raz pierwszy nie uczestniczyła w tegorocznych warsztatach muzycznych organizowanych przez naszą Fundację. Wszystkim bardzo jej brakowało, ale myślę ,że jej było podwójnie przykro…

Z obowiązku, nie tylko dziennikarskiego, muszę napisać, że od lipca czeka na wizytę w szpitalu i nie pomagają monity, telefony, interwencje. Mimo swojej choroby jest traktowana po macoszemu. Dlaczego? Ponoć weszła uchwała, która mówi o priorytetowym traktowaniu osób z dysfunkcjami ?…

EDYTA GOŁĘBCZYK, która nigdy się nie skarży…

 Rok 2018 wkrótce dobiega końca. I dobrze! Pożegnam go bez żalu wierząc, że kolejny będzie dla mnie łaskawszy. Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni i póki co tej reguły się trzymam. Podobno trudne doświadczenia są potrzebne po to, by nauczyć się doceniać to co mamy. 

Chcę wierzyć, że mimo wszystko uda mi się uporać z problemami zdrowotnymi i znów zacząć zrealizować inne , ważne dla mnie plany życiowe. Ale żeby nie było zbyt pesymistyczne … 

W tym roku udało mi się namalować kilka obrazów,  które mam nadzieję trafiły do Waszych serc. 

Niezapomnianym przeżyciem był też listopadowy coroczny koncert 

pt. ” Muzyczne Zaduszki”, na którym miałam przyjemność zaprezentować dwa utwory.

Najfajniejszą i zaskakującą przygodą jest dla mnie wciąż współpraca z osobą niezwykle utalentowaną plastycznie , o nieograniczonej wyobraźni i kreatywności Poznałam ją na warsztatach wokalnych organizowanych przez Fundację Przyjaciele. Myślę oczywiście o Justynie Margielewskiej, która tworzy filmy animowane. 

Pierwszym filmem, w którym brałam udział użyczając głosu jednej z postaci – kici Ewce, była animacja pt. „Kocie życzenie” . Obecnie pracujemy nad 12 odcinkowym serialem zatytułowanym ” Całkiem nowa baśń”. Tym razem wcielam się w postać małej zmory Zosi, oraz jej Matki.

Zainteresowanych animacjami odsyłam na stronę autorską Justyny ABC Arte. 

   Dziękuję „Fundacji Przyjaciele”-  wykładowcom,  za wiele cudownych, wspólnie spędzonych chwil, a w szczególności Donacie- za wielkie serce i zaangażowanie! 

Od dziś będziemy przedstawiać i przybliżać sylwetki naszych przyjaciół także z innej – tej „nie śpiewającej” strony.

Myślę , że zaciekawi Was ich zwykła codzienność. Spróbujemy pokazać gdzie szukają motywacji do swoich działań, co ich cieszy , co daje satysfakcję, co denerwuje, wkurza i smuci.

Po szarej rzeczywistości poprzedników pora na męskiego siłacza i optymistę – męża, ojca , przyjaciela , społecznika… po prostu człowieka, z którym niejedno udało się nam zdziałać…ŁUKASZA BARUCHA.

Oto co napisał w swoim liście:

Dla mnie ten powoli mijający rok był pełen zdarzeń i wrażeń – głównie pozytywnych. Splot okoliczności spowodował, że wpadłem na pomysł pociągnięcia tematu przybliżania ludziom świata osób niewidomych i słabo widzących. Pochwaliłem się w filmikach na You Tubie (wpiszcie „Łukasz Baruch – niewidomy facet…”), że potrafię wyprasować koszulę, ugotować zupę, czy upiec ciasto. Wspólnie z ekipą z naszej Fundacji „Wygrajmy Razem” (Karoliną, Justyną, Kasią i Grześkiem) ruszyłem do przedszkoli i szkół podstawowych w Dąbrowie Górniczej i nie tylko. Akcja „Miej Obraz Osoby Niewidomej” to jeden z naszych, najlepszych projektów. Do dziś byliśmy już w 20 placówkach i edukacyjnie oraz rzecz jasna, kulturalnie spędziliśmy świetnie czas z ponad półtora tysiącem dzieciaków. Jest to niewątpliwie najbardziej medialna inicjatywa jakiej dokonałem przez niemal dwanaście lat działalności. Opowiadałem o niej w TVP1, TVP2, TVP3 Katowice i w TVN. Ciągle się rozwijamy i mamy nowe pomysły na rozszerzanie akcji. Justyna zaprojektowała piękne kolorowanki, które rozdajemy dzieciom, a w nadchodzącym roku planujemy zrobić film animowany o niewidomych i nagrać płytę z autorskimi piosenkami dla dzieci. Pozostałe projekty naszej fundacji też wypadły świetnie. Spotkałem się ze starymi znajomymi i poznałem paru fajnych ludzików.

Jeśli chodzi o moją działalność artystyczną to też nie mogę narzekać – koncertów miałem sporo. Niewątpliwie największym, artystycznym przeżyciem był dla mnie występ w „Piwnicy Pod Baranami”. Zaśpiewałem kawałek pod tytułem „Kalejdoskopy” z własnym tekstem i muzyką Grześka Dowgiałlo przy jego akompaniamencie. Koncert w piwnicy zorganizowała krakowska Fundacja „Siódmy Zmysł”. Pomysł tak się spodobał, że w nadchodzącym roku ruszamy z nim w Polskę, oczywiście nie zapominając o naszej Dąbrowie Górniczej.

Z pięknych momentów mijającego roku nie mogę zapomnieć o nagrodach – „Uskrzydlony z sercem” i tytułu polskiego „Mistera Disabled”.

Obok działań artystycznych były też i społeczne – kandydowałem do dąbrowskiej Rady Miejskiej. Nie udało się dostać, ale miałem trzeci wynik w moim okręgu. To znakomicie wróży na przyszłość.

W życiu rodzinnym też OKEY. Nie mam za bardzo czasu na siłownię, więc mogę się pochwalić zaawansowaną już ciążą spożywczą :) Moja żonka kwitnie jak najbardziej, a nasze słoneczko – Blanusia właśnie skończyła 3 lata. Były to najdłuższe urodziny jakie pamiętam, bo pierwszych gości miała już w połowie listopada (oczywiście był tort i świeczki). Potem świętowała w swoim przedszkolu, następnie z dzieciakami

w „Babilandii” (znów tort ze świeczkami ), no i na koniec z rodzinką i trzecim tortem – tym najlepszym, bo upiekła go mamusia …:)

Reasumując – nie sposób narzekać, byle zdrowie dopisało. Jedyne czego mi brakuje to spotkań z Przyjaciółmi. Nie jeżdżę na konkursy i ostatnio nie brałem udziału

w projektach z kilkoma ludzikami za którymi tęsknię. Nie będę wymieniał, żeby nie wymienionym nie robić przykrości…

Życie nas wciąga i coraz częściej ważniejsze jest to co do gara włożyć, niż artystyczne wycieczki po Polsce. Z racji, że niektórzy mieszkają dość daleko, pozostaje tylko telefon lub Facebook, a i na to brakuje mi czasu. Dobrze, że chociaż sami robimy projekty, do których możemy zaprosić tych, za którymi tęsknimy. :)

A kto Zarządowi zabroni? :) Ściskam wszystkich z Fundacji „Przyjaciele”, a najbardziej Ciotkę Donię.

Teraz kobieta- nasza ogromnie zdolna, kochana i życzliwa, pracowita i zawsze pomocna JUSTYNA MARGIELEWSKA.

„Justa czyli ja miotam się tu i tam ze swoimi marzeniami. Jestem jak pies dalmatyńczyk, który gdzieś w pogoni za marchewką zgubił swoje kropki. Z jednej strony mogę być z siebie zadowolona, ponieważ udało mi się być na dobrze znanym przez profesjonalistów festiwalu filmów animowanych „ANIMATOR” w Poznaniu i to nie w charakterze widza, ale jednak (jak na razie) nie szaleje za moimi rysunkami żadna wytwórnia filmowa, ani wydawnictwa komiksowe, czy literackie. Oczywiście, nigdy nie będę najlepszym rysownikiem w Polsce ( niemożliwe z powodów nie do końca zależnych ode mnie), ale zawsze, tak po cichu marzyło mi się o byciu kimś niszowym, ale docenionym.

Jednak to pryszcz. Gorzej, że przez ostatnie dni listopada (ja rozumiem, że ten miesiąc nie nastawia zbyt optymistycznie do życia), otrzymałam kilka bardzo niemiłych komentarzy dotyczących moich rysunków i tekstów. Zwykle nie gniewam się, gdy ktoś mi pisze „popraw te kolory, lepsze kontury i popracuj nad proporcjami, albo to mnie interesuje”, ale gdy ktoś wyraża się o tym, co robię jako o „robocie dzieciaka z podstawówki, który krzywo przerysował czyjeś rysunki, a jego blog to niezrozumiały bełkot”, to człowiek traci zapał… a już na pewno wiarę w swoje umiejętności.

O ile na anty konstruktywne krytykowanie moich rysunków, nawet się jakoś uodporniłam, o tyle z tekstami jest gorzej. Moje niezadowolenie potęguje fakt „lajkowania” przez innych tego hejtu. Jakby im własnych słów brakło. To ponoć nazywa się psychologią tłumu. Żeby było jasne, już nigdzie indziej nie przeczytacie mądrości tej osoby, ponieważ postarałem się o usuniecie postów z pewnej strony www, którą redaguję. Wiem, zachowałam się jak wstrętny cenzor, walczący z wolnością słowa (co nie idzie w parze z moim dziennikarskiemu wykształceniem), ale po co dalej… miałam sobie psuć nerwy?

Przy okazji okazało się jeszcze, że publikowanie linków do moich animacji na jednej z internetowych forów rysowniczych, skutkowało tym, że już tam nie jestem, bo administratorzy chyba mieli dość moich postaci. Tylko dlaczego w Internecie łatwiej o znalezienie prac faktycznie skopiowanych od kogoś, nagradzanych lajkami

i masę komentarzy, które zamiast motywować rysownika / pisarza / muzyka… wywołują u niego dysonans poznawczy?

Żeby nie było, że ja tylko narzekam, to jeszcze opowiem o czymś co wywołuje u mnie lekko zdziwiony uśmiech i zdecydowanie pozytywne uczucia. Mowa tutaj o akcji edukacyjnej nie z tej ziemi, czyli o projekcie „MOON”. Jest do przedsięwzięcia Łukasza, Karoliny, Kasi i Grześka z Fundacji „Wygrajmy razem”. Dorzuciłam swoje kilkunastostronicowe kolorowanki w formacie A5. I śmiać mi się chce, jak po warsztatach dzieciaki biegają do ławek i od razu kolorują TE ZNIENAWIDZONE w pewnych obszarach Internetu RYSUNKI. Jeśli mowa o akcji „MOON” to już zostały wydrukowane wielkoformatowe obrazki, które wkrótce, wraz z dzieciakami będziemy kolorować i niewątpliwie, będzie to dla mnie miłe zakończenie tego pechowego listopada. Dodam jeszcze, że nikt z najlepszych rysowników w Internecie nie pochwalił się swoimi rysunkami we formacie A1, jakby się bali, że im nie wyjdzie, a ja tak… I kto tu powinien rządzić w Internetach, no kto?

Tak na marginesie, jak jeszcze raz będą mi pieść takie hejty, to w końcu zdecyduję się nakręcić filmiki na You Tube, o tym jak się rysuje, choćbym nie wiem jak musiałabym kombinować i wtedy żarty się skończą… Czy ja wspomniałam, że robię nowy film animowany, a właściwie serial? Można to sprawdzić tutaj:

https://www.youtube.com/user/projektjusty

Tak na marginesie marginesów, o tym serialu może Wam opowiedzieć jedna z naszych Przyjaciół, ale kto to jest… to już niespodzianka!

program do pit - darmowy
Rozlicz PIT programem on-line

opp1proc

OPPok.indd

Fundacja "Przyjaciele" jest to Otganizacja Pożytku Publicznego i jest uprawniona do otrzymywania 1% podatku.

 1procent

Zapamiętaj nasz KRS: 0000143890

 

Jesteśmy w ngo.pl

logo ngo.pl